Do kogo DSA ma w praktyce zastosowanie?
DSA dotyczy dostawców usług pośrednich będących jednocześnie usługami społeczeństwa informacyjnego. Jeśli po trzykrotnym przeczytaniu tego zdania nadal nic nie rozumiesz – nie martw się. Spróbujemy Ci to wyjaśnić bardziej po polsku. Zgodnie z DSA stosuje się je do części usług online, takich jak np. przechowywanie treści na żądanie i dla użytkownika (hosting). Co więcej – zgodnie z definicją usługi społeczeństwa informacyjnego musi ono odbywać się „normalnie za wynagrodzeniem”. Bardziej szczegółowo opisane to jest w naszym tekście DSA a sklepy internetowe – czy naprawdę ma zastosowanie? DSA ma zastosowanie również do usług, za które nie płaci sam użytkownik, lecz usługodawca uzyskuje wynagrodzenie z innego źródła. Np. korzystasz z platformy internetowej w zamian za oglądanie reklam, a dostawca dostaje wynagrodzenie od reklamodawców. Jeśli zamawiasz taksówkę lub pizzę to nawet jeśli za samo korzystanie z apki do zamówień nie płacisz (bo robi to taksówkarz lub pizzeria w prowizji dla pośrednika) to i tak do tej usługi stosuje się DSA i przyjmuje, że jest ona odpłatna. Taką usługą będzie też usługa SaaS gdzie wgrywasz jakieś swoje dane – nawet jeśli płaci za nią Twój pracodawca. DSA nie ma zastosowania jednak do działań, które nie wypełniają wszystkich kryteriów usługi pośredniej oraz usługi społeczeństwa informacyjnego. Jeśli przechowujesz informacje dostarczone od użytkownika w swojej bazie danych, ale przechowujesz je dla siebie i tylko dlatego, że Ty użytkownika o to poprosiłeś – np. udzielił Ci zgody marketingowej i to baza marketingowa, to nie ma mowy o hostingu. Choć teoretycznie z maila korzystasz aby coś użytkownikowi sprzedać (albo dostajesz kasę od innych reklamodawców), to jednak Ty żądałeś tych danych, użytkownik podał je z Twojej inicjatywy i pomijając jego prawa z RODO – Ty decydujesz kiedy i co z nimi zrobisz. Użytkownik najczęściej nie ma jak tych danych ruszyć – nawet jak odwoła zgodę, to Ty musisz je usunąć „ostatecznie”.A co z opiniami w sklepach internetowych?
Tutaj są kontrowersje. Tak duże, że napisaliśmy o tym długi tekst ze szczegółową analizą prawną. Znajdziesz go tutaj: DSA a sklepy internetowe – czy naprawdę ma zastosowanie? Naszym zdaniem opinie te nijak nie czynią ze sklepu usługi hostingu. Ani nie są na żądanie klienta, który opinię wystawia, a ni nie są przechowywane dla niego, a o wynagrodzeniu to już w ogóle nie ma co mówić. W wielu przypadkach ktoś kto zostawił opinię nie może jej nawet zmienić „od tak”. Dlatego o ile uważamy, że w przypadku usług typu SaaS do wystawiania opinii stosuje się do nich DSA (są platformami intenetowymi), o tyle w przypadku sklepów, które takie opinie publikują – DSA nie ma zastosowania. Niestety – wśród prawników funkcjonuje również odmienny pogląd. Część z nas uważa, że jeśli masz opinię w swoim e-sklepie, to jesteś… hostingodawcą i musisz stosować DSA. Co się z tym wiąże? Fakt, że organy takie jak UOKiK czy UKE mogą podchwycić ten pomysł i wtedy jeśli Twój sklep nie jest „DSA friendly” – jesteś ugotowany. O obowiązkach wynikających z DSA przeczytasz w naszym tekście – Jakie obowiązki wprowadza DSA?Aktualizacja - maj 2024:
W związku z licznymi wątpliwościami co do zakresu stosowania DSA, zapytaliśmy o zdanie urzędników Komisji Europejskiej. Odpowiedź od unijnej Dyrekcji Generalnej ds. Sieci Komunikacyjnych, Treści i Technologii potwierdza nasze zdanie o zakresie stosowania DSA:“Wydaje się, że sklepy internetowe, które nie pośredniczą w zawieraniu umów na odległość między przedsiębiorcami a konsumentami, i w których komentarze zamieszczane przez usługobiorców mają charakter czysto pomocniczy w rozumieniu art. 3 lit. i) i preambuły 13 DSA, nie są usługami hostingu i jako takie nie są objęte przepisami DSA”.
Tym niemniej, nie ma gwarancji, że polskie organy kontrolne są świadome tego stanowiska i czy je uwzględnią. Jeśli masz obawy co do tego, czy DSA należy zastosować do Twojego sklepu, strony internetowej albo bloga, taniej i bezpieczniej będzie dostosować się do przepisów - dla Twojego spokoju, na wszelki wypadek.